Polka wykonawcza

Po ustanowieniu kierownika budowy i inspektora nadzoru inwestorskiego oraz zawiadomieniu odpowiednich władz, przystąpili do budowy domu. Postawili tablicę budowy, zakupili dziennik budowy i w poczuciu, że najgorsze minęło, skoncentrowali się na kwestiach techniczno-budowlanych, ponieważ budować zamierzali systemem gospodarczym. Szybko okazało się, iż kierownika budowy i inspektora nadzoru obdarzyli nadmiernym zaufaniem. Niezapowiedziane wizyty na placu budowy kończyły się niemiło: robotnicy w stanie pomroczności, a prace wykonane w sposób odbiegający od reguł sztuki budowlanej i nieterminowo. Kierownika budowy zaś nie sposób było odnaleźć, gdyż nadzorował jeszcze kilka innych budów. Zwalnianie niesolidnych ekip i zatrudnianie nowych pociągało za sobą ogromną stratę czasu. Każdorazowo Kowalscy musieli ustalać warunki umowy i za każdym też razem ich żądania podpisania umowy i przedstawiania kosztorysów budziły niechęć fachowców. W wolnych chwilach skrupulatnie uzupełniali dokumentację. Wreszcie Kowalscy wprowadzili się do własnego domu, nie mogąc uwierzyć, iż wbrew obiegowym sądom, że „niemożliwe jest zacząć budować”, dobrnęli do szczęśliwego końca. Przeszedłszy tę gehennę budowlaną byli święcie przekonani, że „wszystkie przepisy w jakimś stopniu utrudniają budowę, ale najgorsza jest niekompetencja urzędników” i ich „ważność”. Tyle Kowalscy. Wnioski z ich, a więc Państwa opowieści są jednoznaczne. Nieprecyzyjność zapisów prawnych i brak jednolitej wykładni oraz zbiurokratyzowanie i rozczłonkowanie procesu inwestycyjnego (wynikające ze zbyt dużej liczby instytucji ustawowo zobligowanych do podejmowania decyzji) prowadzą do powstania chaosu biurokratycznego. Demoralizuje on zarówno urzędników zmuszanych do samodzielnej interpretacji przepisów prawnych, jak i petentów, stykających się z tą arbitralnością decyzyjną, częstokroć wspieraną przez korupcję. Historia Kowalskich po raz kolejny uświadamia nam, iż obecna polityka mieszkaniowa jest czynnikiem hamującym rozwój budownictwa i niezbędne jest wprowadzenie kompleksowych zmian w systemie prawnym, finansowym i gospodarki gruntami, które umożliwiałyby ich harmonijne współdziałanie. Ten cel, jak i chęć uczynienia „polityki mieszkaniowej bardziej przyjaznej ludziom” przyświecał „Gazecie Wyborczej”, Wydawnictwu MURATOR i Fundacji DOM DOSTĘPNY, gdy przystępowały do inicjacji akcji społecznej „Mieszkać po ludzku”. Mamy nadzieję, że Kowalscy się do niej przyłączą.

Both comments and pings are currently closed.