Kredyty hipoteczne? Ależ to bardzo proste…

Jako równie wnikliwy czytelnik śpieszę zaspokoić potrzebę, która jak sądzę dotyczy również wielu innych osób, gdyż faktycznie publikacje na temat kredytów są pisane najczęściej suchym ekonomiczno-prawnym językiem (a właściwie slangiem). Z satysfakcją muszę stwierdzić, że na łamach „Muratora” od dawna wyrażane jest przekonanie, iż droga do własnego wymarzonego „M” musi w realiach gospodarki rynkowej wieść poprzez bank udzielający długoterminowych kredytów hipotecznych. Własny dom czy też mieszkanie zalicza się do najdroższych dóbr potrzebnych człowiekowi. I raczej za nienormalną należy uważać sytuację, kiedy takie drogie rzeczy kupuje się za pieniądze wyciągnięte z przysłowiowej pończochy. Kredyty hipoteczne, budowlano-hipoteczne są lub na pewno staną się najprostszą drogą do realizacji marzeń o własnym domu. Muszę podkreślić słowo „marzeń”. Zdaję sobie bowiem doskonale sprawę, że część społeczeństwa wciąż jeszcze zdana jest na zaspokajanie swoich potrzeb mieszkaniowych, korzystając z rozwiązań socjalnych oferowanych przez powołane do tego instytucje państwowe lub samorządowe.

Both comments and pings are currently closed.